Śnij

Chwile, które przeżyliśmy razem, zaczęły odchodzić z każdą sekundą w zapomnienie. Zostaniemy zapamiętani przez ludzi jako legenda, która odeszła na wieczność. Przynajmniej w tym świecie. Świecie pozbawionym litości, zimnym od krwi przelanej za wolność oraz kawałek terenu na mapie.
Niosąc go przy sobie wiedział, że nie ma już odwrotu. Stan, do jakiego został doprowadzony, odrzucił wszelkie nadzieje. Tę walkę zapamiętają nieliczni.
Dostrzegając nieprzytomnym spojrzeniem stary dąb podszedł jeszcze kilka metrów, a następnie usadził Uzumakiego przy pniu drzewa samemu przewracając się na ziemię z wycieńczenia.
Kilkadziesiąt metrów dalej, Kashin Koji leżał przy spalonych kwiatach, które jeszcze kilka minut temu zwiastowały jego zwycięstwo. Trzymając się za ranę oraz czując oparzenia na całym ciele skierował wzrok w dół po raz pierwszy wzdychając. Kawałki rozbitej, ceramicznej maski w kształcie wilka leżały rozsypane na ziemi nie odpowiadając dłużej za element tajemnicy.
Powiew wiatru gładził skórę ledwo przytomnego chłopaka, który nie miał nawet sił odwrócić się w stronę Naruto. Próbując wykryć jego chakrę, nawet nie wiedział, czy ten nadal żyje. Słysząc kroki, które z każdym wywołanym dźwiękiem były coraz wyraźniejsze, ledwo odwrócił głowę w stronę mężczyzny patrząc się na niego zdezorientowanym wzrokiem. Ten opadł na ziemię nieopodal pnia dębu, kierując wzrok na Uchihę.
-Kashin Koji...nawet nie wiem na dobrą sprawę, czyje to imię. - wypowiedział mężczyzna wskazując na oderwane miejsce, gdzie jeszcze chwilę temu miał przed wybuchem rękę.
...zostało mi powiedziane, abym tak uważał.
Sasuke spojrzał na mechaniczne części, które wystawały zza ubrania Kashina wskazując na to, iż większość jego ciała składa się ze sztucznych zamienników. Rozszerzając oczy zacisnął pięść, nie mogąc uwierzyć w to, że to wszystko dzieje się naprawdę.
-Czy..ta rzeczywistość...czy... - wydusił z siebie chłopak przykuwając uwagę Kashina, który skierował spojrzenie w jego kierunku.
...uważasz, że było warto...odebrać nam szczęście...
Przełykając ślinę powoli skierował wzrok w dół.
...będąc pewnym...że twoje rozwiązanie jest jedynym możliwym...
-...Nie wiem, ale zostało mi powiedziane, abym tak uważał.
Deszcz powoli zaczął spadać na ziemię z każdą sekundą zwiększając swoje opady. Krew widniejąca na twarzy obu mężczyzn zaczęła powoli spływać na ziemię wywołując poczucie ulgi. Czuł, że ostatnie resztki siły opuszczały jego ciało, więc powoli zbliżył się do ciała Naruto, które było już zimne. Chłopak nie żył od kilkunastu minut. Kashin, wpatrując się w niebo, przymknął oczy, nasłuchując deszczu.
-Istnieje miejsce, w którym...
Zaczął mówić podczas deszczu, który rozpadał się na dobre.
...świat powstał na nowo. Zawiera zaawansowaną technologię, gdzie pojazdy napędzane elektrycznością służą jako środek transportu, a moc jest wyznacznikiem siły. Gdzie słabi są trenowani przez silnych, a mordercy piętnowani przez sprawiedliwych. A mimo tego wszystkiego...
...wszyscy wspólnie potrafią połączyć siły przeciwko większemu zagrożeniu.
...do tego świata właśnie zmierzam. - zakończył zamykając oczy.