Epilog

Od samego początku tylko ty się liczyłeś. Ratując tych wszystkich ludzi oraz przebywając w ich otoczeniu moim celem było tylko jedno...zapewnienie tobie bezpieczeństwa. A teraz, leżąc kilka metrów od ciebie, spoglądam jak ostatnia szansa na przeżycie lega w gruzach.
-Ale obiecałem...
Miałem być silny. Miałem zwyciężyć.
Kashin po dotknięciu Sasuke za pomocą ręki odrzucił go, spoglądając jak czarne kości Susanoo opadają na ziemię. Zdeterminowany był pewien, iż to koniec.
Jeśli nie ja, on umrze. Leżąc pośród tych białych kwiatów, które zabarwiły się na czerwono od jego krwi. Wszystko pójdzie na marne. A on wygra. Widząc jak Kashin kieruje swoje ręce w stronę wykonania pieczęci szczura, która zakończy to wszystko wywołując wybuch, zszokowany krzyknął w kierunku Naruto.
-Nie możemy dać mu użyć znaku! - ryknął z całej siły ostatnimi siłami. Naruto powoli podniósł się z ziemi krwawiąc coraz bardziej, przez co nie był w stanie zbliżyć się jeszcze bardziej. Złapał się za oczy kiedy z jego ust zaczęła cieknąć krew. Następnie spojrzał w kierunku Sasuke kiwając powoli głową, a następnie kierując wzrok w stronę Kashina. Wykończony Sasuke ostatnimi siłami próbował podnieść się z ziemi, czując, jak życie uchodzi z jego ciała z każdą sekundą.
-Zrobię wszystko aby cię obronić, Naruto! - krzyknął widząc jak Kashin złącza dłonie w pieczęć szczura. Zamknął oczy bojąc się porażki i śmierci. Jednakże czując, iż nadal ma dla kogo żyć. Drżąc ścisnął mocniej pięść otwierając oczy mimo strachu. Zszokowany Kashin rozszerzył oczy widząc determinację chłopaka mimo bycia na łożu śmierci.
Oddaliście życie za mnie. Wy wszyscy, mimo że byłem takim dupkiem. Nawet jeżeli was nie ma...ja nadal mam po co żyć. Mam dla kogo żyć.
-Ten świat shinobi dobiegł końca. - wypowiedział Kashin aktywując technikę!
Nie. Ten świat będzie wieczny. To nasze życia, wybory, oraz poświęcenia. Nawet jeżeli różnią się od innych rzeczywistości...nie ma to znaczenia. Czujemy, oraz przeżywamy wszystko tak samo jak inni. Nikt nie ma prawa tego zmienić...oraz decydować o naszym życiu. Gdyż jestem szczęśliwy...że mogłem być w nim przy tobie, Naruto.
Zdeterminowany spoglądał ostatnimi siłami na swojego przyjaciela, który trzymając się za oczy przeszył fioletowym blaskiem Rinnegana całe otoczenie!
Nastąpił wybuch niebieskiego płomienia...!

...POCHŁANIAJĄC ZSZOKOWANEGO KASHINA!
Wybuch spalił białe kwiaty w jego otoczeniu w proch, a on odskoczył nadal paląc się niebieskim płomieniem! Wyłaniając się ze smugi dymu ukazał jak wybuch oderwał jego prawe ramię, oraz rozerwał białą maskę na kawałki! Nadal zszokowany sięgnął lewą ręką za palący się płaszcz, a następnie szybko go z siebie zrzucił mimo iż oparzenia już teraz wywołały u niego stan krytyczny.
-Jakim cudem... - wypowiedział powoli się wykrwawiając. Wykończony Uzumaki nadal trzymał się za swoje oczy czując, iż wykorzystał całą chakrę.
-Zapomniałeś o jednym... - stwierdził Naruto ukazując swój Rinnegan. Zszokowany Kashin aż otworzył usta ze zdziwienia.
...w tej rzeczywistości otrzymałem Rinnegan w prezencie od Sasuke. A ty, bazując na podstawowych informacjach, zupełnie to pominąłeś. Użyłem GenJutsu w momencie, kiedy spojrzałeś mi w oczy. Dotykając samego siebie za pomocą pieczęci.
-Myślałem, iż mam kontrolę nad tą rzeczywistością... - powiedział opadając na kolana. Rany podniesione od wybuchu były ogromne.
...pokonany własną techniką...
...a mimo że byłeś na łożu śmierci... - dodał odwracając wzrok w stronę Sasuke, który powoli wstał.
...nie zawahałeś się nawet na moment...ufałeś mu do samego końca.
Kierując się w stronę Kashina ten pogodził się ze swoją śmiercią zamykając oczy. Zszokowany powoli otworzył oczy czując, jak Sasuke go omija idąc do Naruto.
-Nasza więź jest zbyt silna aby ktokolwiek mógł ją zniszczyć. - odpowiedział Sasuke pomagając Naruto podnieść, a następnie chwycić go na swoje barki.
-Nie chcesz mojej śmierci...?!
Naoglądałem się jej zbyt wiele. Chcę nareszcie odpocząć. Przy jego boku.
Kierując się w stronę starego dębu gdzie wszystko się zaczęło, niósł swojego towarzysza. Ukochaną osobę, za którą był oraz jest w stanie oddać życie. Wiedząc, iż jego czas dobiega końca.