Głębia

 Zimne wody Kirigakure rozwarły się na dwie części tworząc wir, który od dołu wsysał wszystko wokół niego do środka. Śpiew wydobywający się stamtąd był na tyle głośny, iż młoda dziewczyna w okularach słyszała go z odległości trzech kilometrów spoglądając w jego kierunku.

-Przyszłam odnaleźć swoją matkę, wiem, że gdzieś tutaj jest! - krzyknęła spoglądając w wir, który śpiewem mimo tego cały czas zapraszał ją do środka. Ścisnęła pięść spoglądając w głębię, która bez reakcji wabiła ją ku sobie nie zważając na powody przybycia Sarady do Kirigakure. Odwróciła się od wiru próbując iść w innym kierunku, kiedy nagle jej cało zesztywniało nie mogąc wykonać ruchu w innym kierunku niż do wiru. Z całych sił próbowała wyrwać się z transu melodii, która mimo tego stawała się coraz głośniejsza oraz silniejsza. Zamknęła oczy, skupiając się oraz mając w głowie cel swojej podróży. Przeszła tak wiele. Nie mogła się teraz poddać. Musi uratować tatę.

    Ruszyła palcem, kiedy wodna zmora pojawiła się tuż przed nią formując się z tafli wody. Jej wodne ostrze skierowała ku szyi dziewczyny, która w jednej chwili otworzyła oczy ukazując swój dwu-łezkowy sharingan, którym spredyktowała cięcie ostrza unikając go, a następnie wyprowadzając chidori wprost w zmorę rozpraszając ją na drobne kawałki.

-Czym jesteś?! - krzyknęła w stronę wiru, którego melodia przybrała bardziej gniewną formę. Wir przybrał na sile, a dziewczyna spojrzała na swoje nogi, które mimo idealnej kontroli chakry utraciły panowanie nad wodą wpadając do wody, a następnie porywając dziewczynę w wir, który kręcąc się z ogromną prędkością wsysał dziewczynę do środka! Nawet nie minęła chwila, kiedy ta zapadła się w wirze, a woda oblała ją z każdej strony ukazując głębiny.

    Próbując zatrzymać jak najwięcej tlenu w płucach zamknęła usta, a następnie przykryła je dłonią. Spoglądając za pomocą sharingana rozejrzała się po całej głębi, wypełnionej przeróżną roślinnością, która była niespotykana poza głębinami. Zachwyt nie trwał jednak długo. Woda nagle zaczęła formować kolejnych przeciwników, którzy ruszyli w stronę dziewczyny chcąc ją natychmiast unicestwić. Ta spojrzała się na istoty będąc pewną, iż to jeszcze nie jest jej czas, aby umrzeć. Jest tak wiele do zrobienia. Naładowała pięść chakry, po czym ruszyła wprost na nich z determinacją we wzroku.

-Mam nadzieję, że udało ci się znaleźć odpowiedzi na swoje pytania, Boruto...! - pomyślała tnąc jednego za drugim nie zważając na wyczerpywany tlen!

...gdyż ja jestem coraz bliżej swoich! - dodała chwytając jednego z nich, a następnie wyrywając z niego świecący fragment, który dostrzegła sharinganem!

...a więc to zasila was?! Zabierz mnie tam! - krzyknęła ściskając świętą wodę z głębin, a następnie ruszyła za nią wprost do właściciela, który ją wypuścił. Płynęła przed dobre 3 minuty, czując, jak jej tlen jest na wyczerpaniu. Mimo tego gnała przed siebie wiedząc, iż to jedyny sposób, aby się stąd wydostać. I właśnie wtedy ujrzała ogromną salę, na której środku siedziała kobieta o niebieskich włosach.

-Myślałam, że już dawno jesteś martwa. - stwierdziła kobieta wstając z siedzenia, spoglądając pogardliwie w stronę dziewczyny. Spojrzała na świętą wodę, która wróciła do niej zasilając tron, który emitował mocną chakrą.

...determinacji nie można ci odmówić. Ale to już koniec twojej drogi. Ktoś taki jak ty nie ma szans w starciu ze mną. - dodała rozglądając się, a następnie pokazując na całe królestwo.

-Kim jesteś?! - krzyknęła Sarada czując, iż nie ma już tlenu.

-Jestem królową tego królestwa! Władcą, który swoimi umiejętnościami przewyższa wszystkich ludzi! Istotą boską. - odpowiedziała, po czym wypuściła w kierunku naprowadzające wodne pociski, które z niesamowitą prędkością ruszyły ku niej nie dając nawet czasu na reakcję. Dziewczyna próbowała w ostatnim momencie spredyktować ruch za pomocą oczu, jednakże pociski były od nich znacznie szybsze uderzając w dziewczynę, która o mało nie straciła przytomności od potęgi tego uderzenia!

...kolejny pocisk załatwi sprawę. - stwierdziła, po czym machnęła ręką wytwarzając go, a następnie kierując na dziewczynę. Ledwo przytomna Sarada spoglądała w kierunku Hyuny, kiedy nagle obraz przed nią stał się ciemny, a ona sama w pustce dostrzegła swojego ojca, który stał do niej tyłem. 

-Tato...to ty? - zapytała, kiedy jej ojciec zaczął iść przed siebie, na co dziewczyna przyśpieszyła kroku idąc w jego kierunku. Nagle Sasuke powoli odwrócił głowę w jej stronę, a następnie ukazując, jak ciemność zaczęła go pochłaniać odbierając życie.

...nie...tato...poczekaj! - dodała przez łzy czując, jak bardzo jest słaba. Jak bezsilna. Jak bezużyteczna.

-Jak bezużyteczna.

    Usłyszała Hyuna odwracając się w stronę wypuszczonego pocisku, który w mgnieniu oka został ominięty przez Saradę, która pojawiła się przy Hyunie uderzając ją z całej siły w twarz odpychając ją od siebie! Bańki tlenu wyleciały podczas uderzenia z twarzy Hyuny, które Sarada natychmiast przejęła uzupełniając swój tlen. Zaraz po tym natychmiast rzuciła się na członka Sanady, który z szokiem machnął prawą ręką w kierunku Uchihy próbując uderzyć ją wirem wody. Ten jednak został ominięty, a Sarada znalazła się już przy kobiecie, ukazując swój trzy-łezkowy sharingan!

    To był kolejny, zimny dzień miesiąca w Kirigakure. Zima oblewające te tereny nie pomagała przy stale toczących się wojnach, które popędzały za sobą biedę oraz głód. Sieroty wojenne za wszelką cenę starały się przeżyć ukrywając się po ruinach zniszczonych budynków, a te, którym się nie udawało, były natychmiast zabijane.

    Trzymając nóż w ciele mężczyzny, który jeszcze chwilę temu chciał ją zgwałcić, spojrzała przed siebie dostrzegając boską istotę, która wyciągnęła w jej kierunku rękę. Nadała jej wtedy imię, przyszłość, oraz sens dalszego istnienia.

-Oto dowód, iż już zawsze będziemy nierozłączne.


...noś ją z dumą, Hyuna.