Winny

 Sala tronowa w mgnieniu oka zapaliła swoje światła ukazując stół, jaki znajdował się po środku sali, a tuż przy nim dziesięć krzeseł, z miejscem specjalnym, znajdującym się na samym końcu stołu. Wiele z tych krzeseł zostało uszkodzonych, będąc dłużej niezdatnymi do użytku. Postać ubrana w czarny płaszcz weszła do środka pomieszczenia, po czym zdjęła go ukazując spory zwój trzymany na plecach w okolicy pasa. Rozejrzał się po sali, po czym zajął swoje miejsce opierając ręce o stół.

-Jak zwykle na czas, Sasuke Sarutobi. - usłyszał nad sobą spostrzegając Icarusa, który stojąc do góry nogami na suficie, nagle wykonał obrót, po czym zajął swoje miejsce.

-Długo już tak zwisałeś, czekając na resztę? - zapytał, odwracając wzrok z góry na Icarusa.

-Głównie na ciebie. Nie wiem, czy wiesz, ale czwórka z dziesięciu już nie żyje.

-Wieści tutaj szybko się rozchodzą. Ekstrawaganckie zachowanie Mito, arogancja Hyuny, oraz ignorancja Monzaemona zgubiły ich tak szybko, jak szybko przywróciło ich na ten świat.

-Azah-Pan nie żyje. Został zapieczętowany przez liderkę Kiri Gakure.

-Azah-Pan? - zapytał z powagą, kiedy na jego twarzy pojawił się na ułamek sekundy delikatny uśmiech.

...kto jak kto, ale akurat go obstawiałbym jako jednego z końcowych przeciwników, nie uważasz? - dodał po chwili spoglądając na niewzruszonego Icarusa.

-Uważasz to wszystko za jakąś zabawę? - zapytał skrzydlaty, kiedy Sarutobi złapał powietrze przymykając swoje oczy.

...gdzie byłeś, kiedy twoi towarzysze byli mordowani? - dodał po chwili.

-Czerpałem z uroków świata. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak piękne kwiaty wiśni formują się na drzewach o tej porze ro...

Ostrza Icarusa momentalnie znalazły się w trajektorii Sarutobiego kierując atak wprost w kierunku jego szyi. Nagle czas jednak zamarł, a sam Sarutobi spoglądał na wymierzone ostrze w jego kierunku, bacznie je obserwując, dotykając palcem, następnie wstając z krzesła, wykonując mrugnięcie. Czas momentalnie ruszył dalej, powodując uderzenie ostrza o puste krzesło, oraz Sarutobiego spoglądającego na Icarusa.

-Co jest? Jeszcze ułamek sekundy temu siedział, a teraz stoi? - pomyślał zdziwiony Icarus, przywołując ruchem ręki ostrza z powrotem do siebie.

-Udajmy, że to wszystko nie miało miejsca. - stwierdził Sarutobi mierzwiąc swoje włosy, wywołując przy tym serdeczny uśmiech w kierunku skrzydlatego.

Ciało martwej Shion uderzyło o bruk zalewając krwią podłogę wokół niej, moment później znajdując się już przy stopach Boruto, który stał w tym samym miejscu od paru sekund. Ostatnie, co zdążył zauważyć, to fakt, iż bardzo się wściekł na słowa Shion, po czym stracił przytomność na kilkanaście sekund, odzyskując przytomność po tym czasie. Kiedy ją odzyskał, jego oczom ukazał się widok martwej matki, którą przebił własną ręką. Stojąc tak w bezruchu spoglądał na swoje zakrwawione ręce, już po chwili kierując wzrok bardziej w przód, gdzie kilkanaście metrów dalej, przy drzwiach wejściowych do sali szpitalnej stał doktor oraz dwie pielęgniarki. W całkowitym szoku spoglądali na Boruto, cali się trzęsąc.

-Poczekajcie, to nie t...

-Alarm! Straż! - ryknął doktor, kiedy przestraszony Boruto w mgnieniu oka puścił ciało Shion, a następnie rzucił się w stronę okna wybijając szybę. Wyskoczył przez okno spadając z wysokości kilkunastu metrów, już po chwili łapiąc się za pobliskie drzewo, a następnie odskakując tuż przed siebie. Właśnie wtedy usłyszał kroki zatrzymując się przy pniu drzewa, obserwując, jak dwójka shinobi rozgląda się szybkim krokiem pośród terenu dając sobie znak, iż nic nie znaleźli. Właśnie wtedy ruszył dalej do przodu już po chwili słysząc syreny, jakie rozległy się w całej wiosce. Już nie było odwrotu. Ta cała sytuacja doprowadziła do wydarzeń, które już na zawsze odmienią bieg historii pisząc ją zupełnie w przeciwnym kierunku, niż Boruto na to liczył.

-Uzumaki Boruto, odpowiedzialny za zamordowanie Shion, przywódczyni Kraju Światła, jest poszukiwany - żywy, lub martwy. - usłyszał rozległy głos przez jeden z megafonów biegnąc najszybciej, jak tylko potrafił. Czując zmęczenie w całym ciele oraz wysoką adrenalinę, wiedział, iż nadal nie zregenerował się po całej tamtej sytuacji w Kopalni Oma. Jednocześnie wiedział, iż musi jak najszybciej odszukać Akirę oraz Saradę, które utknęły w Kopalni poszukując Sasuke. Musiał uratować tyle osób. Tymczasem..

-Moja matka..nie żyje.. - pomyślał zszokowany, nadal nie potrafiąc zrozumieć, co właśnie się stało. Miał krew na rękach. Zupełnie nie pamiętając momentu, w którym dokonało się morderstwo.

Wybiegł przez złamany płot wioski, dysząc przy tym rozległym głosem. Po kolejnych 15 minutach ciągłego biegu znalazł się daleko w ciemnym lesie czując, jak zupełnie stracił przy tym siły próbując jedynie nie stracić przytomności. Słysząc wokół szelest liści oraz wiatru jego oczy delikatnie rozszerzyły się, kiedy poczuł za sobą tajemniczą chakrę odwracając się do tyłu. Postać ubrana w czarny płaszcz spoglądała w jego kierunku, podchodząc przy tym troszkę bliżej do Boruto.

-Nie zbliżaj się! - ryknął przestraszony, a jednocześnie wykończony Boruto wyjmując Kunai, którym próbował odstraszyć mężczyznę.

-Nie musisz się mnie obawiać. Przychodzę w dobrych zamiarach. - wypowiedział, po czym sięgnął za kaptur ukazując spod płaszczu prawą rękę, która była całkowicie mechaniczna.

...długo cię szukałem, Uzumaki Boruto. - dodał po chwili Kashin Koji, zdejmując kaptur!